STRONA GŁÓWNA | FORUM | KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT
Panorama Szczebrzeszyna
R E K L A M A

Szukaj w sieci Szukaj w witrynie www.elohim1.republika.pl


Kapliczki szczebrzeszyńskie i ich historia

Kapliczka św. Jana Nepomucena.

Jest to drewniana kapliczka z drewnianą figurą św. Jana Nepomucena, prawdopodobnie zbudowano ją pomiędzy XVIII - XIX wiekiem.

Z powstaniem kapliczki św. Jana Nepomucena na Wygonie (ul. Partyzantów) w Szczebrzeszynie związana jest legenda mówiąca, że w małej wiosce o nazwie Szperówka mieszkała wieloosobowa rodzina, którą sąsiedzi nazywali ''Doroszenki''. W rodzinie tej urodziło się kalekie dziecko. Chodziło ono na kolanach i rękach, a nogi miało stale owinięte szmatami. Pomimo swej ułomności Pan Bóg obdarzył je talentem rzeźbiarza. Był to czas rozbiorów Polski. Ludzie często się gromadzili w domach by dyskutować o wydarzeniach, a gdy się rozchodzili po każdym spotkaniu powtarzali sobie : ''bądź jak św. Jan Nepomucen, a unikniesz zdrady''. Święty Jan Nepomucen jako kapłan był spowiednikiem czeskiej królowej. Gdy król - jej małżonek - chciał się dowiedzieć z czego spowiada się jego żona i zapytał oto jej spowiednika - Nepomucena, kapłan odmówił królowi ujawnienia tajemnicy spowiedźi. Rozwścieczony król kazał kapłanowi ściąć głowę. Przez to wydarzenie św. Jan Nepomucen stał się symbolem zachowania poważnych tajemnic. Młody kaleka zapewne wielokrotnie słyszał o św. Janie Nepomucenie i wyobrażał sobie jego postać, dlatego postanowił wyrzeźbić figurę świętego Jana taką, jaką sobie wyobrażał. Wyrzeźbioną figurę umieszczono w nowo wybudowanej małej kapliczce na rozstaju dróg w Szperówce. Okazało się, że przechodzący obok kapliczki ludzie przypominali sobie przyrzeczenia, a żegnając się odpędzali złe myśli. Kaleka był zadowolony ze swojej rzeźby, a ponieważ ze ściętej lipy pozostało jeszcze wiele materiału ~ postanowił wyrzeźbić jeszcze jedną figurę św. Jana Nepomucena, ale nie wiedział jeszcze gdzie mógłby ją umieścić. Był to wówczas okres zaboru rosyjskiego, a władzę duszpasterską sprawował Pop o nazwisku Tracz, który zmuszał Polaków wyznania rzymsko - katolickiego do chodzenia na nabożeństwa do cerkwi. W owym też czasie z kościoła farnego wyszła z księdzem grupa ludzi niosąc krzyż, a zgodnie z polską tradycją był to dzień ''poświęcenia pól'', wśród tych ludzi szedł rolnik niosący pod pachą drewniany niepomalowany krzyż, gdy ludzie ci doszli do rozstaju dróg na Wygonie - dołączyli do nich mieszkańcy Wygonu. Wszyscy stanęli tam gdzie był suchszy kawałek drogi, wokół widniały bajora wody po ostatniej burzy, wówczas zebrani odśpiewali kilka nabożnych pieśni i odmówili litanię do Matki Bożej Loretańskiej, a ksiądz umoczywszy w święconej wodzie kropidło przeszedł brzegiem błotnistej drogi i pokropił widniejące po obu stronach drogi pola. Następnie wbito w ziemię, obok innych krzyży z poprzednich lat, niesiony przez rolnika drewniany krzyż. Gdy szykowano się do odejścia, jeden z rolników ze Szperówki powiadomił księdza, że jego kaleki syn wyrzeźbił dwie figury św. Jana Nepomucena. Jedną umieszczono w zrobionej drewnianej kapliczce na Szperówce, a druga figura jest wolna. Jeżeli mieszkańcy Wygonu wybudują kapliczkę to jego syn ofiaruje tą drugą figurę jako dar dla mieszkańców Wygonu. Wtedy poświęcane krzyże nie wbijano by w ziemię, tylko umieszczano w kapliczce. Ksiądz objaśnił zebranym, że w zaborze rosyjskim wszelkie budowy nowych obiektów, a nawet naprawa starych jest zabroniona. Jako przykład przytoczył zdarzenie, kiedy to Pilip Tomasz chciał na chałupie naprawić dach, a zobaczył to znajomy Wachmajster - komendant ruskich strażników i zamknął go na tydzień w Kozie (areszcie); fachowcy przez ten czas zrobili nowy dach. Po tych słowach wystąpił ojciec Czuka Marcina - stary bednarz - i powiedział, że potrafi obejść ruskie prawo, oznajmiając, że kapliczka będzie stała. Rolnik szperówiecki poprosił księdza o poświęcenie ich kapliczki na Szperówce, zobowiązując się do przysłania po księdza konie z wozem. Ksiądz zaintonował pieśń ''Pod Twą obronę Ojcze na Niebie ...'' i grupa ludzi wraz z księdzem wróciła do kościoła. Po miesiącu do księdza proboszcza zgłosił się Marcin Czuk z prośbą o poświęcenie kapliczki św. Jana Nepomucena na Wygonie. Ksiądz nie dawał wiary i zapytał jak to zrobili ? On wyjaśnił księdzu, że dogadali się z Doroszewskim i ze Szperówki on przywiózł rzeźbę do niego. Wówczas Marcin Czuk wraz ze swym ojcem i braćmi ~ Stachem i Władkiem ~ zbudowali na swoim podwórku w czterech częściach kapliczkę, osobno zaś dach. Żelazny krzyż, który umieścili na dachu kapliczki wykonał kowal - Hejno Leonard. Gdy kapliczka była gotowa powiadomili mężczyzn z Wygonu i w ciągu jednej nocy postawili kapliczkę w sadzie Pana Józefa Poździka za jego zgodą, jak najbliżej ulicy Frampolskiej. Do rana kapliczka była nawet wybielona wewnątrz i na zewnątrz tak, iż trudno było rozpoznać czy kapliczka jest nowa, czy tylko odnowiona. Ksiądz obiecał wówczas, że przy najbliższej sposobności, by się to rosyjskiej władzy nie rzucało w oczy, kapliczkę św. Jana poświęci. Od tamtej pory kapliczka uważa się za opiekuna mieszkańców Wygonu. Kapliczkę postawiono na rozstajnych drogach; jedna z nich, zwana ''Traktem'', prowadziła w kierunku Goraja, druga zaś w kierunku Turobina. Jedna droga nazywała się Gorajska, a druga Turobińska. Drogi te były bardzo niebezpieczne przez to, że wiodły przez lasy, pagórki, wąwozy, nie brakowało też niebezpiecznych zjazdów i czających się bandytów przez co zdarzały się napaści i morderstwa (''Żyda dół''). Jednym z takich słynnych bandytów w przeszłości był ''Mucha'', a w czasie II wojny światowej - ''Szpuga''. Dlatego podróżujący tymi drogami modlili się w tej kapliczce o szczęśliwą podróż. W kapliczce czasami nocował biedny człowiek ''dziad'', który nie miał się gdzie podziać na noc. Drogi dawniej nie były wybrukowane, a po opadach robiły się błotniste, przez co ludzie idący do miasta i kościoła zmuszeni byli iść boso, niosąc swoje ciżmy (buty) w ręku lub koszyku. Przy kapliczce była ławka, a w bajorku obok myto nogi i zakładano obuwie, w ten sposób czysto i elegancko ubrani podążali w kierunku miasta. Ludzie zżyli się z tą kapliczką uważając ją za świętość. Przez dziesiątki lat kapliczką opiekowała się Pani Czukowa ~ matka szewca, a po jej śmierci opiekę nad kapliczką przejęła Pani Sobolewska, która zorganizowała także remont tej kapliczki. Wymiany dachu na blaszany podjął się Pan Czochra. Część materiałów dała Państwowa Straż Pożarna (Pan Samulak). Zadbano również o figurę św. Jana Nepomucena, która została zakonserwowana przez Pana Chmurę. Przy remoncie kapliczki pracowali także Andrzej i Zenon Hejno, zaś przy wykonaniu podmurówki Sobolewscy i Jurczykowski. Znaleźli się także przeciwnicy istnienia tej kapliczki, ale dzięki zaangażowaniu wielu osób kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena przetrwała i istnieje do dziś, podobnie jak kapliczka w Szperówce.

Kapliczka przy ul. Zamojskiej.

Pochodzi z 1655 - 1662 r., odnowiona w 1880 roku. Jedna z wersji mówi, że podczas epidemii dżumy, w miejscu gdzie dziś stoi kapliczka, została pochowana żywcem dziewica, a jej poświęcenie miało zatrzymać epidemię. Inne miejscowe przekazy mówią, że kapliczka powstała dlatego, że miasto było często nawiedzane przez epidemie dżumy, a postawienie kapliczki miało uchronić Szczebrzeszyn przed kolejnymi epidemiami. Jeszcze inna wersja mówi, że kapliczka upamiętnia wypędzenie z miasta ostatniego arianina.


Kapliczka na Brodzkiej Górze.



 WKRÓTCE

O serwisie - ReklamaKontakt
© 2001 - 2008 Copyright by Tomasz Gaudnik. All rights reserved.